Sprzedaż internetowa będzie wkrótce dostępna
← Wróć do strony głównej

06.08.2026

Mamy Woodstock w Domu Kultury

🔊 Posłuchaj artykułu Lektor jest gotowy.

Kto by nie chciał pojechać na Woodstock? Raczej większość, ale nie każdy ma taką możliwość. Dom Kultury kolejny raz wyszedł naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców i gości proponując im mini Woodstock na Placu DK”Sokół”.

Foodtracki, zimne napoje i świetne koncerty to coś czego nam było trzeba w połowie wakacji. Dokładnie 1 sierpnia zgromadziliśmy przy muszli koncertowej Sokoła by posłuchać naprawdę dobrej muzyki.

Na pierwszy ogień poszedł zespół Usta Syracha. Zaserwowali nam mocną dawkę energii, łącząc dźwięki reggae i rocka czyli idealny start na rozgrzanie publiczności i złapanie wakacyjnego luzu.

Warto dodać, że Usta Syracha to nie jest zwykły, przypadkowy skład. To formacja z mocnymi korzeniami, która w latach 90. była jedną z najbardziej charakterystycznych i nietuzinkowych grup polskiego undergroundu. Pochodzący z Dębicy zespół na czele z wokalistą Robertem „Roburem” Cesarzem po latach przerwy powrócił w swoim oryginalnym składzie, udowadniając, że dawna chemia i pasja w ogóle nie wygasły.

Ich muzyka od samego początku wymykała się prostym klasyfikacjom. Choć mocno opiera się na reggae, wykracza daleko poza jego ramy. Surowe, rockowe brzmienie, rozbudowane aranżacje oraz niezwykle poetyckie i zaangażowane teksty często czerpiące inspiracje m.in. z Księgi Syracha czy Psalmów sprawiają, że obok ich koncertu nie da się przejść obojętnie.

Gdy słońce zaczęło powoli schodzić niżej scenę przejął duet Kirszenbaumczyli Kacper Wieczorek i Jakub Szulc. Jeśli ktoś spodziewał się powolnego, tradycyjnego folku, był w głębokim błędzie! Ich muzyka to potężny, eklektyczny ładunek energetyczny czyli wyjątkowa fuzja post-folku, indie rocka i klezmerskiej melancholii, doprawiona wręcz punkową ekspresją.

Na żywo panowie tworzą absolutną magię. Z żonglerską wręcz lekkością łączą klasyczne brzmienia skrzypiec i gitary akustycznej z nowoczesnymi looperami i elektroniką. Efekt? Ściana dźwięku, która brzmi jak koncert pełnowymiarowego, orkiestrowego zespołu, a nie zaledwie dwuosobowego składu.

Publiczność w Strzyżowie została wciągnięta w ich unikalny świat pełen poetyckich, nierzadko abstrakcyjnych tekstów, odwołań do literatury z Mironem Białoszewskim na czele oraz słowiańskiego mitosu. Był to występ hipnotyzujący, pełen humoru, ale i niezwykłej głębi, taka prawdziwa, artystyczna perełka tegorocznej pierwszej edycji.

Finał wieczoru należał do hip-hopowych rytmów. O godzinie 21:00 na scenie pojawił się Magnum. Lokalny skład, który udowodnił, że hip-hop w Strzyżowie ma się znakomicie.

Gdy zapadł zmrok, plac pod „Sokołem” wypełnił się gęstym, mocnym basem i chwytliwymi bitami. Magnum zaprezentował charyzmatyczne, mocne wykonanie. Ich teksty, pisane bez taryfy ulgowej, pełne były lokalnych odniesień, osobistych przemyśleń i autentycznych emocji.

Tego wieczoru plac pod Domem Kultury „Sokół” wypełnił się różnorodnymi dźwiękami i prawdziwie letnim klimatem. Połączenie nastrojowej muzyki, strefy gastro i swobodnej atmosfery okazało się świetnym sposobem na spędzenie sierpniowego wieczoru.

Natalia Fortuna – DK