Sprzedaż internetowa będzie wkrótce dostępna
← Wróć do strony głównej

18.09.2026

Premiera Strzyżowskiego Teatru PRIMA APRILIS – „PRYWATNA KLINIKA”

🔊 Posłuchaj artykułu Lektor jest gotowy.

„Teatr to nie zwierciadło, które odbija rzeczywistość, ale soczewka, która ją skupia.”
Nikołaj Gogol

Gdy Nikołaj Gogol pisał o teatrze jako o soczewce skupiającej ludzkie sprawy, z pewnością nie myślał o współczesnej, szalonej angielskiej farsie. A jednak te słowa idealnie pasują do tego, co działo się w miniony weekend w Domu Kultury „Sokół” w Strzyżowie.

Strzyżowski Teatr Prima Aprilis znów udowodnił, że potrafi skupić w jednym miejscu całą paletę ludzkich absurdów, śmieszności i uroków, przepuszczając je przez pryzmat świetnego humoru. W dniach 12 i 13 września 2026 roku odbyły się cztery niezwykłe spektakle, które na długo pozostaną w pamięci tutejszej publiczności.

„Prywatna klinika” w reżyserii Roberta Chodura to prawdziwa bomba śmiechu, prawdziwa eksplozja radosnych igraszek, o czym zresztą nie bez powodu pisał „London Daily Telegraph”. Kiedy wchodzimy na salę widowiskową, na moment zapominamy o codziennych troskach. Intryga goni intrygę, drzwi trzaskają, a bohaterowie plątają się we własnych kłamstwach. To gatunek, który nie wybacza błędów, natomiast wymaga od aktorów perfekcyjnego wyczucia rytmu, energii i doskonałego zgrania.

„Prywatna klinika” to polska wersja znakomitej brytyjskiej farsy „Key for Two”, autorstwa Johna Chapmana i Dave’a Freemana – twórców, którzy doskonale wiedzieli, jak budować komediową intrygę i prowadzić ją w zawrotnym tempie. To właśnie świetnie skonstruowany tekst jest jednym z największych atutów tej sztuki. Precyzyjnie napisane dialogi, misternie splątane relacje między bohaterami, pomyłki, kłamstwa i nieustannie komplikująca się sytuacja tworzą farsę, która mimo upływu lat wciąż potrafi bawić. Chapman i Freeman należą do klasyków brytyjskiej farsy, a „Key for Two” jest doskonałym przykładem tego gatunku wymagającym od aktorów nie tylko poczucia humoru, ale przede wszystkim świetnego rytmu, refleksu i wzajemnego zgrania.

Tym razem poprzeczka została zawieszona jeszcze wyżej. Reżyser zdecydował się na odważny krok. Aktorzy zostali podzieleni na dwa zespoły dublujących się obsad. Co ciekawe, podział nie przebiegał według klucza weekendowego, w soboty i niedziele o godzinie 16:00 na scenę wychodził ten sam zespół, natomiast seanse o 19:00 należały do ich dublerów.

Oznacza to, że każda z czterech odsłon – dwie w sobotę 12 września oraz dwie w niedzielę 13 września – niosła ze sobą nieco inną chemię, odmienne niuanse i świeżą energię. Co więcej, znaleźli się prawdziwi aktorzy sztuki bezkompromisowej, którzy pojawili się na scenie w obu konfiguracjach godzinowych, udowadniając swój wszechstronny kunszt.

W tym gronie znaleźli się Gniewomir Skrzysiński, Barbara Bober, Aleksandra Korabiowska oraz Rafał Krochmal, którzy grali zarówno o 16:00, jak i o 19:00.

Dla widza, który miał okazję pojawić się na więcej niż jednym spektaklu, była to wręcz gratka: móc podziwiać, jak różne osobowości sceniczne interpretują i budują te same postaci, a także śledzić nadludzki wysiłek tych, którzy w tym aktorskim maratonie występowali na obu frontach.

W obsadzie znaleźli się również: Anna Fąfara-Iskra, Gabriela Galej-Mularz, Renata Turoń, Karolina Cwiąkała, Zbigniew Adamczyk oraz Wojciech Jemioła.

Każdy z nich wniósł na deski „Sokoła” coś unikalnego. Widzowie zgromadzeni na widowni nagradzali ich otwartymi wybuchami śmiechu i gromkimi brawami.

Ale teatr to nie tylko to, co widać w blasku reflektorów. Ogromne brawa i najszczersze podziękowania należą się ekipie z zaplecza, która musiała utrzymać w ryzach ten istny logistyczny i artystyczny galimatias! Przy czterech spektaklach rozegranych w zaledwie dwa dni praca za kulisami była morderczym wysiłkiem. Za perfekcyjnie zsynchronizowany dźwięk odpowiadał Mateusz Kozdraś, za nastrojowe i precyzyjne światła Paweł Krok, unikalną scenografię, jak zresztą zawsze, wyczarowali Anna Krok i Maciej Ruszała, a nad bezpieczeństwem tekstu i pamięcią aktorów czuwała niezawodna suflerka Ewa Janczy. Bez ich zaangażowania, czujności i godzin ciężkiej pracy ta klinika z pewnością nie utrzymałaby się na nogach. Wielkie chapeau bas dla całego zaplecza!

Wracając do myśli Gogola, strzyżowska scena skupiła w te wrześniowe dni nie tylko żarty i komediowe gagi, ale przede wszystkim naszą lokalną społeczność, tworząc jedność po obu stronach kurtyny. Taki teatr amatorski, robiony z pasji, dla ludzi i przez ludzi, ma w sobie autentyczność, której często brakuje wielkim scenom komercyjnym. Bilety rozchodziły się w mgnieniu oka, a atmosfera w DK „Sokół” przypominała prawdziwe święto kultury.

Jeśli kogoś minęła ta premiera, niech koniecznie śledzi nasz profil i zapowiedzi, bo z pewnością jeszcze zagramy i damy się ponieść tej szalonej zabawie! Z niecierpliwością czekamy na kolejne ruchy Strzyżowskiego Teatru Prima Aprilis, bo jedno jest pewne: potrafią nas zaskoczyć i oczarować jak mało kto.

Natalia Fortuna – DK „Sokół”