Srebrna na medal!
12 kwietnia 2016
Wiosenne Spotkania Jazzowe – Strzyżów 2016
10 maja 2016

Dzień kobiet miesiąc później, czyli pierwsze metamorfozy w Strzyżowie

11 marca br. w Domu Kultury „Sokół” z okazji otwarcia cyfrowego kina w Strzyżowie, przed projekcją komedii obyczajowej „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach” wygrać można było m.in. voucher o wartości 1 000 zł. Wygrana obejmowała metamorfozę wykonaną przez stylistki: Annę Maciasziewicz (Gabinet Kosmetyczny A. Maciaszkiewicz) i Katarzynę Zarembę (Studio Fryzur KAZAR) i sesję zdjęciową wykonaną przez Marzenę Arciszewską (FOTOGRAFIA M. Arciszewska). Czas upływał leniwie przy kawie i ciastku, a z minuty na minutę panie piękniały. Ani się obejrzałyśmy, a minął prawie cały dzień.

Nad fryzurami uczestniczek czuwała Katarzyna Zaremba, jak sama przyznaje odkąd pamięta interesowała się fryzjerstwem. Moje pierwsze fryzury powstawały na głowach najbliższej rodziny, oraz przyjaciół. Swoją pasję rozwijałam w możliwie najszerszym spektrum. Fryzjerstwo wymaga ciągłego szlifu, dlatego wciąż się uczę poznając najnowsze tajniki sztuki fryzjerskiej. Udało mi się spełnić jedno z moich marzeń, które teraz nosi nazwę „Studio Fryzur KAZAR”. Dzięki własnemu salonowi mogę zmieniać kobiety jednocześnie realizując i rozwijając swoje pasje. Nowe trendy w koloryzacjach, cięciach i stylizacjach to nowe wyzwania, dzięki czemu moja praca nieustannie mnie fascynuje.

Anna Maciaszkiewicz – kosmetyczka, której przedstawiać w zasadzie nie trzeba. Można rzec – marka sama w sobie. Gabinet kosmetyczny swą renomę wypracowywał przez lata, gdyż jest najdłużej istniejącym i najnowocześniejszym salonem kosmetycznym w Strzyżowie.

Marzena Arciszewska – osoba, o której można powiedzieć, że urodziła się z aparatem w ręce. Od dziecka uwielbiała robić zdjęcia, a obecnie jej pasja jest jej pracą. Czerpię niesamowitą przyjemność z uchwyconych chwil, których nie da się powtórzyć ani zatrzymać. Postanowiłam więc dawać tę przyjemność innym ludziom, spełniając jednocześnie siebie. Główne motto, którym kieruje się w swojej pracy pochodzi od brytyjskiego fotoreportera Dona McCullina: „Dla mnie fotografia nie jest związana z patrzeniem, lecz z czuciem. Jeżeli nie czujesz nic w tym, na co patrzysz, nigdy nie uda ci się sprawić, aby ludzie patrząc na twoje zdjęcia, cokolwiek odczuwali”.

Bohaterkami strzyżowskich metamorfoz, szczęściarami, które wygrały vouchery były: Grażyna Stec, Joanna Kowalska, Beata Dziadosz i Ewa Bańka.

Grażyna Stec – z zawodu pracownik biurowy. Od 27 lat pracuje w jednej instytucji – i jak podkreśla – bardzo lubi swoją pracę. Ranny ptaszek, większość swojego czasu poświęca pracy. Ubolewa, że dzień nie jest z gumy. W niedziele pozwala sobie spać dłużej, jak sama mówi „wyleguję się do 7:00”. Na co dzień – przyznaje – że się nie maluje, bo nie lubi. Nie lubię ogólnie się malować. Bardziej skupiam się na biżuterii, którą zakładam. Mam dwie dorosłe córki, które nieraz mówią „mama siadaj” i wtedy malują mi paznokcie, czy robią makijaż. To bardzo fajne uczucie, teraz dzieci są duże, kiedyś jak były małe to człowiek się nimi zajmował, a teraz… to one troszczą się o mnie. Choć nie ukrywam, że do makijażu nie jestem przyzwyczajona. Jak mam oczy pomalowane to się od razu boję, że się zaraz rozmarzę i wszystko mi spłynie. (śmiech) Moje córki bardzo mnie wpierały od samego początku w udziale w tych metamorfozach, wręcz mnie zmusiły do nich. (śmiech) Pierwotnie, to właśnie jedna z moich córek miała przyjść, lecz ostatecznie dała mi swój voucher w prezencie. Z metamorfozy jestem bardzo zadowolona, swoją drogą byłam też jej bardzo ciekawa. Tutaj pani nam zrobiła zdjęcia, dzięki temu będzie miła pamiątka. Oglądanie albumów ma swój urok. To jest świetna rzecz, szczególnie po kilku latach jak się ogląda zdjęcia. Dzieci rosną i po nich widać najbardziej, ale człowiek też się zmienia i tę przemianę wtedy można najlepiej zaobserwować. Czasami człowiek się nie może napatrzeć na siebie. (śmiech)

Joanna Kowalska – z zawodu sprzedawca, pracuje w firmie prywatnej w Niebylcu. W tym kierunku skończyła szkołę i zgodnie z wykształceniem pracuje w swojej branży. Kobieta posiadająca wprawne oko i błysk handlowca. Ja właśnie się tak zastanawiałam, czy przyjść, czy nie. No było takie zawahanie. Jak dotąd nic, nigdy nie wygrałam. To było dla mnie miłe zaskoczenie, że jednak mi się udało! Na filmie byłam ze znajomymi. Widziałam w telewizji zwiastun i mi się spodobał. Romantyczna, lekka komedia. Chciałam nawet jechać do Rzeszowa do kina, ale młodzież mi powiedziała, że w Strzyżowie jest on grany i się skusiłam. Nie mam jakiś swoich ulubionych gatunków filmowych. „M jak Miłość” i „Klan” to są moje ulubione filmy. (śmiech) Lubię seriale, w poniedziałek i wtorek jakby mi ktoś siadł przed telewizorem, to zabiję. (śmiech) Co do metamorfozy to największym zaskoczeniem dla mnie było to, że można tak fajnie wystylizować włosy. Pani tutaj używała jakiegoś pudru, raz dwa i fryzura gotowa. Ja zawsze wszystko szybko, nie maluję się tak na co dzień, tylko oko troszeczkę, błyszczyk i koniec. Jakby mnie teraz klienci zobaczyli to byliby na pewno bardzo zaskoczeni. Co drugi poniedziałek w pracy mam wolny, więc świetnie się udało, że metamorfozy wypadły właśnie w tym dniu. Zwykle na te wolne poniedziałki najbliżsi tyle mi zaplanują, że ho! A tu proszę dzisiaj inaczej, a jeszcze jak mnie zobaczą, to dopiero się zdziwią! (śmiech) Ze zdjęć dziś zrobionych już wybrała jedno, które szczególnie mi się podoba i już mam plan gdzie sobie go „strzelę” na ścianę. (śmiech) To taka fajna pamiątka jakby nie było.

Ewa Bańka – niemal całe swoje życie zawodowe związała z branżą stomatologiczną. Znana w strzyżowskim środowisku globtroterka. Intensywnie podróżuje, zwiedziła najdalsze zakątki świata. Obecnie, m.in. słuchaczka Uniwersytetu III Wieku, aktywnie włączająca się w jego działalność. Niejednokrotnie prowadzi wykłady, dzieląc się swoimi przemyśleniami i wrażeniami z podróży. Jest osobą niezwykle aktywną. Lubi biegać, ćwiczyć, uprawia nordic walking, uczestniczy w spartakiadach itd., itd.W pierwszej chwili pomyślałam, fajnie… może mi ktoś coś podpowie np. z fryzurą, bo ja mam bardzo niesforne włosy. Później już miałam obawy, stresowałam się bardzo. (śmiech) Dziś miałam tyle na głowie, od samego rana ciągle w biegu, ale pomyślałam, że w ostateczności…, więc wbiegłam do domu, wzięłam prysznic, złapałam ciuchy i jestem!

Beata Dziadosz – młoda mieszkanka Wysokiej Strzyżowskiej, pracuje jako opiekunka dziecięca. Jak sama przyznaje wygrana była dla niej nie lada zaskoczeniem. W kinie byłam z koleżankami, nagle słyszę miejsce 21… ja tak siedzę sobie spokojnie, a znajomi zaczynają krzyczeć no idź, idź! A ja, Jezu! ale gdzie?! (śmiech) W ogóle nie wiedziałam, co się wtedy działo, że wygrałam ten voucher. Teraz, kiedy już jestem „odmieniona” mogę powiedzieć, że makijaż bardzo mi się podoba, chętnie spróbuję go odtworzyć i jeszcze kilka innych wskazówek wziąć sobie do serca.

„Nie szata zdobi człowieka”? W zamyśle bardzo szlachetne, bo przecież w ogólnym rozrachunku ważniejszy od wyglądu jest charakter. Jednak jak przyznają psychologowie i socjologowie ponad 70% oceny człowieka (zanim jeszcze zdążymy cokolwiek powiedzieć), zależy od tego jak wyglądamy.

Każda z uczestniczek wychodząc z salonu wyglądała jak milion dolarów. A jak można ocenić milion dolarów? Zdecydowanie, korzystnie. Zatem nie ma żadnej wątpliwości, że metamorfozy zakończyły się sukcesem!

Partnerzy

Skip to content